czwartek, 13 sierpnia 2009

Rzut oka na indeks BDI



Jeżeli widać gdzieś 'zielone pędy' odradzającej się gospodarki światowej, to raczej nie na wykresie indeksu BDI. BDI (Baltic Dry Index) to indeks mierzący światowe koszty przewozów morskich towarów suchych i jest on wyliczany na podstawie cen z Baltic Exchange w Londynie. Indeks zyskał sobie rozgłos w zeszłym roku, bo dosyć dobrze prognozował zbliżającą się recesję. Nic dziwnego – jednym z aspektów kryzysu są duże spadki w handlu międzynarodowym i wynikający z tego mniejszy popyt na przewozy międzykontynentalne. Podobną 'wyprzedzającą' funkcję pełni obserwowanie ruchu w portach morskich czy liczenie kilometrów wyjeżdżonych przez TIRy.

Zadłużony amerykański konsument nie ma już takiej ochoty na chińskie towary, ci z kolei nie potrzebują importować surowców, więc ‘moce przerobowe’ istniejących statków pozostają niewykorzystane. Dodatkowo, w ostatnich latach na rynek trafiały nowe statki, których produkcja została zakontraktowana kilka lat wcześniej, gdy gospodarka się dobrze rozwijała, a przewoźnicy prognozowali podobne wzrosty w przyszłości. Klasyczna sytuacja: na rynek trafia nowa podaż, częściowo o charakterze spekulacyjnym, a tymczasem popyt nagle znika. Wystarczy pewnie przesunąć sobie trochę krzywe popytu i podaży i znajdujemy nagle równowagę przy cenie będącej 1/5 tej ze szczytu.

Wracając do wykresu: po ogromnych spadkach w roku 2008 indeks znalazł swoje dno na przełomie września i października, gdy na rynkach akcyjnych dopiero zaczynało się robić gorąco. Potem był okres ciągnięcia się po dnie i nietrwałego odbicia w maju/czerwcu 2009, spowodowany pewnie tym, ze Chińczycy wykupywali tanie surowce pod przyszłe ożywienie gospodarcze/hedge dla dolara/przystań dla chińskiego kredytu spekulacyjnego. Zdaje się ze to odbicie straciło trochę swój rozmach w ostatnich dwóch miesiącach. Jeśli widać jakieś ożywienie gospodarcze na świecie, to chyba trudno je dostrzec na wykresie BDI...

BTW Szczerze powiedziawszy, nie mam zielonego pojęcia o polskim biznesie stoczniowym, ale rzut oka na taki wykres powoduje, ze rodzą sie poważne wątpliwości, czy dofinansowywanie polskich stoczni ma jakiś sens w takich warunkach ekonomicznych.

1 komentarze:

  1. Arystoteles Onassis zbudował swoją potęgę na następującym interesie. Pod koniec lat 30-tych XX wieku kupił po cenie złomu ok. 50 od lat stojących bez żadnego użytku statków. Po wybuchu II Wojny Światowej sprzedał je rządowi USA ze stokrotnym przebiciem. Może miał szczęście, a może był dobrze poinformowany.

    OdpowiedzUsuń